Studia w Norwegii

Kraj fiordów jest często nazywany rajem dla studentów. I słusznie – Norwegia przyciąga nie tylko szerokim wachlarzem kierunków, ale także stawia na mobilność międzynarodową swoich studentów. Istnieje tam dwieście kierunków studiów w języku angielskim, a plany zajęć są dostosowywane do indywidualnych potrzeb i możliwości kandydata.

Mimo, że pod względem liczby mieszkańców Norwegia nie należy do europejskiej czołówki, mieści aż siedemdziesiąt siedem uczelni wyższych. Największą część, bo aż trzydzieści jeden z nich, tworzą prywatne szkoły wyższe (private hoyskoler). Następnie wybierać można pomiędzy publicznymi koledżami uniwersyteckimi (jest ich dwadzieścia trzy), uniwersytetami zawodowymi (jest dziewięć tzw.vitenskapelige hoyskoler, z czego trzy są prywatne), ośmioma publicznymi uniwersytetami (universiteter), pięcioma uczelniami nadzorowanymi przez norweskie ministerstwo obrony, a wreszcie jedną szkołą nadzorowaną przez ministerstwo sprawiedliwości.

Przepustką na studia w Norwegii, jest oczywiście zdana matura. Wymóg dobrych ocen z wybranych przedmiotów dotyczy głównie kierunków informatycznych i technicznych. Proces rekrutacji nie różni się niczym od polskiego – w pierwszej kolejności należy zarejestrować się w elektronicznym systemie uczelni, następnie dostarczyć niezbędne dokumenty. Egzaminy wstępne należą do rzadkości, gdyż większość norweskich uczelni wybiera kandydatów na podstawie konkursu świadectw.

Norwegia uczestniczy w Procesie Bolońskim. W związku z tym, system stopni akademickich jest zbliżony do tego, który funkcjonuje w Polsce. Po trzyletnich studiach pierwszego stopnia, uzyskuje się dyplom licencjata (bachelor). Zwykle dwuletnie studia drugiego stopnia pozwalają uzyskać tytuł magistra (master), a trzyletnie studia doktoranckie – tytuł doktora. Można jednak spotkać uczelnie, które odbiegając od tego systemu oferują roczne studia magisterskie, sześcioletnie studia zawodowe, a także czteroletnie licencjackie. Te ostatnie najczęściej dotyczą kierunków artystycznych, muzycznych, a także pedagogicznych.

Norweskie uczelnie niewątpliwie należą do światowej czołówki. Miłym zaskoczeniem jest fakt, iż można studiować tam całkowicie bezpłatnie. Jedynym stałym kosztem związanym ze studiowaniem jest opłata semestralna. Trudno przełożyć jej znaczenie na polskie realia, w uproszczeniu jednak można ją porównać do składki na stowarzyszenie studenckie. W zależności od uczelni jej wysokość wynosi od trzystu do sześciuset koron. Jej opłacanie gwarantuje nam w zamian szereg korzyści, począwszy od tańszych biletów komunikacji miejskiej, na tańszych biletach wstępu do miejsc rozrywki kończąc.